Dziś byłam na zakupach z przyjaciółkami .Moja siostra ma dziś urodziny więc mogliśmy zaszaleć :)
Mimo wszystko padam z nóg. Kupowanie jest jednak męczące.
Mimo wszystko padam z nóg. Kupowanie jest jednak męczące.
Wiele z jutuberek czy modowych blogerek zapożycza słownictwo z angielskiego. Popularnym przykładem jest haul. Jedno czy dwa słowa nie kują tak w oko, ale film czy post wypełniony angielskimi słowami sprawia, że odechciewa się czytać. A najgorzej jest gdy słyszy się angielskie słówko przerobione na polski jak np: niudziak ( w kolorze nude). Gr.... Straszne. A was też to tak drażni?
Przejdźmy do sedna sprawy. Tak prezentują się moje zakupy :
A teraz każdy po kolei
Czarna bluza z Sinsay. Ma piękne wytłoczenie?( nie wiem jak to nazwać ale chyba wiadomo o co chodzi) przypominający sweterek ^^
Jest milutki; naprawdę mi się podoba. Jedyną wadą, że jest to M i idealnie na mnie pasuje. Wolę troszkę większe bluzy.
Koszulka z House-a. Kolekcja Halloweenowa więc już trochę starsza. Nie mogłam się oprzeć tym kościom na nadruku. Mam chyba świra na tym punkcie ^^. Duży plus za długość gdyż całkowicie zakrywa mi pośladki. Kupiłam ją za niecałe 20 zł.
Przypineczki. Dostałam 2 na urodzinki, a gdy je zobaczyłam pomyślałam, że umilą moją kolekcje. 2 za 2 zł ^^. Naszyjnik z kolei to kryształek z plastiku w neonowym kolorku. Prawdopodobnie 5 lub 6 zł.
To tyle na razie z moich zakupów. Nie są to jakieś strasznie duże ale dość kosztowne zakupy ( przez buty).
Sayonara!
Super buty, bardzo mi się podobają. ;)
OdpowiedzUsuńWidzę że zakupy udane :D Wszystkiego dobrego w 2015! ♥
OdpowiedzUsuńniktniewidzi.blogspot.com/